Od kiedy bardziej świadomie zajmowałem się fotografią, rozumiałem, że nie tylko aparat fotograficzny, jest konieczny do wykonywania zdjęć. Do każdego rodzaju fotografii, potrzebujemy innego sprzętu i nie dotyczy to jedynie kompletu obiektywów. Ta niezaspokojona potrzeba doskwierała mi szczególnie, podczas studiów na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego warszawskiej ASP, gdzie spotkałem się z koniecznością dokumentowania moich rzeźb i obrazów z pracowni ogólnoplastycznych, ale głównie podczas procesu projektowego i dokumentowania projektów wzorniczych i graficznych w pracowniach projektowych.
W czasach, zanim do małych pracowni projektowych, a tym bardziej studentów, trafiły komputery osobiste z oprogramowaniem graficznym do projektowania np. logo, czy opakowań, albo programami CAD do projektowania produktów w 3D i tworzenia ich dokumentacji technicznej w 2D, wszystko to wymagało wielu godzin pracy ręcznej, ale często w sukurs przychodziła fotografia np. możliwość tworzenia fotomontaży i kolaży oraz np. zmniejszania projektowanego znaku graficznego do minimalnej, a wciąż czytelnej wielkości, by móc to sprawdzić. Studenci projektujący meble i np. nadwozia samochodów, tworzyli ich fizyczne modele w zmniejszonej skali np. 1:5, ale prezentowali je również w formie fotografii, wykorzystującej złudzenie optyczne i hiperfokalną, by stworzyć iluzję gotowego obiektu w skali rzeczywistej. Pisałem już na moim blogu wcześniej, że fotografia była częścią mojego warsztatu projektanta wzornictwa przemysłowego i grafiki użytkowej. To oczywiście prawda, ale częściowa.
Do wszystkich tych zastosowań, o których pisałem wyżej, potrzebny jest nie tylko aparat fotograficzny, ale przede wszystkim cały, profesjonalny system. A ani jednego, ani drugiego nie miałem. Czas stanu wojennego i załamania gospodarki PRL, kiedy byłem studentem projektowania w ASP, spowodował utratę, moich i tak już kiepskich, zdolności nabywczych. Na szczęście, część zadań udało się wykonać sprzętem, generalnie do tego nieprzystosowanym. Zdjęcia moich rzeźb robiłem Smeną 8M i Zorki-4, jakiś plenerowy komiks, na pierwszym roku, i dokumentację performance'u z moją żoną w pracowni Grzegorza Kowalskiego, również. Unikałem plansz fotograficznych, we wzorniczych projektach semestralnych, skupiając się na nich, tylko w razie konieczności. Tak powstały projekty graficzne w Pracowni Projektowania Graficznego Romana Duszka, bo użycie fotografii, na drobnoziarnistym, kontrastowym, ortochromatycznym mikrofilmie i extra twardym papierze, było już nie do ominięcia, by efekt był akceptowalny. W moim projekcie dyplomowym, posłużyłem się fotografią reprodukcyjną, na planszach mówiących o genezie i rozwoju koncepcji projektu. W tym celu użyłem urządzenia zaprojektowanego i wykonanego przez mojego Tatę, dla aparatu Leica Standard.
Jak sobie wówczas wyobrażałem swój profesjonalny sprzęt? Miałem wielką estymę wobec aparatów Exakta. Podobały mi się ze względu na specyficzny design, coś jak drapieżny Harley-Davidson, wobec uładzonych skuterów Lambretta, czy Vespa i świadomość, że podobno były przeznaczone dla profesjonalistów. W czasach, kiedy materiał negatywowy nie był tani, aparat posiadał specjalny, wewnętrzny nóż - można nim było odciąć część naświetlonego próbnie filmu, wyjąć go w ciemni i wywołać, a następnie kontynuować fotografowanie, na filmie pozostałym wewnątrz aparatu! W latach 50. i 60. producent Exakty, firma Ihagee Dresden w ówczesnej NRD, produkowała nie tylko aparaty, ale cały system dla profesjonalistów. Były to wymienne wizjery z matówkami, z rastrem i klinem, z kominem i pryzmatem pentagonalnym i z lupą powiększającą i bez, specjalne adaptery dla mikrofotografii, pozwalające użyć Exakty we współpracy z mikroskopami, specjalne pierścienie (tubes) i mieszki do makrofotografii, stoliki do reprodukcji wraz z dedykowanymi lampami, praktycznie zestawy do fotografowania wszystkiego. Oprócz tego, dla aparatów Exakta, były produkowane doskonałe obiektywy i telekonwertery, zarówno przez firmę Carl Zeiss Jena w Dreźnie, firmy Meyer Optik i E. Ludwig, ale i przez firmy z Niemiec zachodnich, jak np. Rodenstock i Schneider Kreuznach itd. - szerokokątne, standardowe i teleobiektywy w ogromnym asortymencie. No i prostsze aparaty linii Exa, do których ten cały, profesjonalny asortyment, również pasował! To był prawdziwy, rozwinięty, szeroki, profesjonalny system! Wiedziałem, że wcześniej, taki system powstał wokół aparatów Praktina, również produkowanych w NRD, jednak tamten był mi praktycznie nieznany, albowiem produkcję zakończono zbyt wcześnie, abym w ogóle mógł widzieć trochę tych aparatów i akcesoriów. Nie zdawałem sobie również sprawy, że w czasie mojej, wielkiej nim fascynacji, także Exakta przeżywała właśnie swój koniec. Zarówno z powodów projektowych, bo uznano jej konstrukcję, pochodzącą jeszcze z połowy lat 30. XX wieku, za nierozwojową w dobie lat 70. jak i politycznych. W NRD właśnie nachalnie centralizowano wszelką produkcję w branży fotograficznej, skupiając ją w kombinacie Pentacon, który wbrew mniemaniu decydentów partyjnych, nie miał szans w starciu z produkcją z RFN, czy szczególnie, Japonii.
Podczas moich studiów, taki profesjonalny system, powstał wokół innej lustrzanki (SLR) z NRD, czyli aparatów Praktica, ale dopiero w linii VLC, które wyposażono wreszcie w wymienne wizjery - komin z matówką i lupą, pryzmat pentagonalny itd. Miał to być aparat i system dostępny, co oczywiście, dla mnie niewiele znaczyło, bo zarówno aparat, jak i obiektywy, swoją ceną, wielokrotnie przewyższały pensje pracowników, a w czasach ogólnego niedoboru wszelkich produktów, mogłem pooglądać sobie tylko reklamowe foldery. Mogłem skupić się na aparatach Zenit i im dedykowanym akcesoriom, ale one również nie były wcale powszechnie dostępne w czasie stanu wojennego i niedługo po nim. Pamiętam np. już w czasie po uzyskaniu dyplomu ASP, ile zdecydowania w działaniu, zachodu i wyrzeczeń kosztował mnie zakup powiększalnika Opemus5, albo episkopu, do rzucania na ekran obrazów światłem odbitym od oryginału, na którego zakup w hurtowni CEZAS (Centrala Zaopatrzenia Szkół) musiałem uzyskać specjalny talon, jako instytucja - artysta plastyk członek związku twórczego wspierany przez Przedsiębiorstwo Państwowe Sztuka Polska... Dzisiaj wydaje się to niedorzeczne? Takim właśnie było! Rozumiałem również ograniczenie wielkości negatywu w postaci małego obrazka 24x36 mm, jakie oferowały zarówno Exakta, jak i Praktica. W Pracowni Fotograficznej na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego, studentom oferowano dostęp do aparatu średnioformatowego, lustrzanki SLR 6x6 Pentacon Six TL i również pewnych akcesoriów systemu z nim związanego. Nie przypominam sobie, abym zdołał z niego skorzystać. Oferowany, przez średni format, ponad trzykrotnie (6x4,5 cm) a czasem i ponad sześciokrotnie (6x9) większy format negatywu, daje o wiele większe możliwości. Nie wiązałem z tym systemem przyszłości swojej własnej pracowni, bo zarówno aparat, jak i system, był kilkakrotnie droższy do systemów Exakta, czy Praktica.
Jak to rozwinęło się w moim zawodowym życiu? Po pierwszych latach zmagań, takich samych, jakie miałem jeszcze na studiach, wszystko się zmieniło. Podczas pracy zawodowej w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego, mieliśmy świetnie wyposażoną Pracownię Fotografii ze świetnym, profesjonalnym personelem, który zawsze mógł wykonać powierzone im zadania.
Próbowałem, podczas mojej pracy w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego stworzyć systemowe wyposażenie Pracowni Ergonomii Środowiska Dzieci i Młodzieży, gdzie przez chwilę byłem nawet zastępcą jej kierownika, oparte o radziecką, jednoobiektywową lustrzankę średniego formatu, Kiev 88. Skończyło się na zakupie aparatu (również na talon, dla instytucji państwowej!) a ja wkrótce odszedłem z instytutu, do pracy na własny rachunek.
Pracując samodzielnie, fotografię wykorzystywałem głównie w dokumentacji zdjęciowej zaprojektowanych i zrealizowanych przez naszą, rodzinną firmę, we współpracy z innymi, architektury i dekoracji stoisk targowych - bo w tym zacząłem się specjalizować. Koniem roboczym, była prosta w użyciu Praktica B100 z nowej linii elektronicznej, bez możliwości zmiany wizjera i trybu na manual, ale wraz obiektywem Prakticar 2.8/28 i lampą błyskową, generalnie wystarczała do tego zastosowania. A do celów projektowych mieliśmy już graficzne stacje robocze PC z zainstalowanymi programami DesignCAD 2D i 3D, VinylCAD oraz CorelDraw itp. itd. Fotografia zawodowa, do której potrzebowałbym szerokiego, profesjonalnego systemu, zeszła na dalszy plan i niektóre jej aspekty pozostały jedynie w marzeniach, zrealizowanych częściowo dopiero niedawno.
Pierwsza Exakta w moje ręce wpadła w połowie lat 90. XX wieku. To jest Exakta II (Kine Exakta II) z 1949 roku - ona posiada już konstrukcyjne przygotowanie, dla wymiennych wizjerów, które pojawiły się w latach 50. wraz z modelem Varex VX. Aparat był w doskonałym stanie i bardzo się z nim polubiłem, począwszy od zdjęć, które robiłem podczas wyjazdów naukowych z profesorem Longinem Majdeckim w ramach Podyplomowego Studium Ochrony i Konserwacji Zabytkowych Założeń Ogrodowych SGGW. Kolejne Exakty i Exy pojawiły się u mnie zupełnie niedawno, a wraz z nimi dodatkowe obiektywy. Do tego pierścienie (tubes) i mieszek do fotografii makro*. Na tym kończy się mój system Exakta i dzisiaj nie jestem już zdeterminowany, żeby taki, rozbudowany system, który kiedyś był w sferze moich marzeń, posiadać. Chociaż nie jest wykluczone, że kolejne jego elementy, mogą (???) się pojawić w mojej mini kolekcji.
Mam również trzy aparaty Praktica (modele: IV, Nova Super PL i L oraz, niedziałającą już, pod względem elektroniki, B100) z dodatkowymi obiektywami. Także dwa radzieckie aparaty Zenit (modele: B i 11) pierścienie (tubes) do makro i dodatkowe, doskonałe obiektywy, wymienne z obiektywami Praktica. Trudno tu mówić jednak o systemie, który wymagałby wielu rodzajów akcesoriów wyposażenia pracowni, o których pisałem wyżej...
No i filtry! Bardzo trudne do zdobycia są dzisiaj filtry różnych rozmiarów, do starych obiektywów.
Dzisiaj, problemem tych wszystkich aparatów, jest ich, pogłębiający się z wiekiem, stan degradacji i brak fachowców, którzy potrafiliby je naprawiać. Jak już wielokrotnie pisałem, sam tego nie potrafię - nie mam żadnych predyspozycji. Pozostaje mi liczyć (po cichu i bez nacisku) na pomoc kolegów, kolekcjonerów.
_____
*) Zwracam uwagę, że od strony obiektywu jest nadal w systemie Exakta, natomiast od strony aparatu, mieszek został przerobiony, na gwint M42 - Zenit/Praktica/Pentax...
Poniżej zdjęcie mojego, skromnego zbioru Exakta/Exa (i nie nazywam go, w żadnej mierze, systemem!) oraz kilka przykładowych zdjęć wykonanych niedawno Exaktą VX500, przy użyciu różnych obiektywów, które ujawniają niedomaganie (spowalnianie) migawki, co bardzo mnie zasmuciło - niektóre z nich pojawią się wkrótce na moim profilu Instagram - serdecznie zapraszam!









Komentarze
Prześlij komentarz