Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wakacyjny urobek #3

Pisząc, na końcu poprzedniego bloga, "Ciąg dalszy nastąpi...", zobowiązałem się do kontynuacji wątku. Upłynęło jednak trochę wody Wiśle, pomimo rekordowo niskiego jej stanu, zanim utworzyłem nowe treści, czyli udostępniłem zdjęcia wykonane moją Leicą IIIa z 1939 roku z obiektywem Elmar 3,5/50 z 1935. Stara Leica i Elmar , to jest wymarzone combo dla fotografa amatora, który lubi strzelać fotki podczas wycieczek, ale nie satysfakcjonuje go, kiedy aparat myśli za niego, pozwalając na szybkie strzały. Wszystkie parametry trzeba ustawić samemu i to właśnie, najbardziej mi się podoba! Do tego negatyw Fomapan100 , który się znakomicie sprawdził i żółty filtr nr 2.  Jestem bardzo zadowolony ze zdjęć, chociaż spotkałem się z opinią, że są "piękne, jak pocztówki". No, dobra - nie nastawiałem się na ładne obrazki, jednak zdjęcia z wakacji powinny być ładne i raczej, takie właśnie są! Beztroski czas, plus wycieczki w miejsca w których wcześniej nie byliśmy, lub bardzo dawno...
Najnowsze posty

Wakacyjny urobek #2

Jak już pewnie wiecie z innych moich wpisów, na tym i "sąsiednim" blogu , w tym roku nie uczestniczyliśmy w imprezach żeglarskich, jednak ponownie odwiedziliśmy Osłonino nad Zatoką Pucką i okolice. Przed wyjazdem, na ten dwutygodniowy, wakacyjny pobyt w sierpniu, zastanawiałem się nad tym, ile i jakie aparaty wziąć ze sobą . Miałem wrażenie, że każda decyzja będzie zła, bo jeżeli wezmę jedne, a zostawię inne, to i tak będę żałował swojej decyzji. Wiedziałem, że utrudniam sobie zadanie, ale w końcu zapadła decyzja i na wyjazd wziąłem:  Leica IIIa z Elmarem 3,5/50,  RicohDIACORD TLR 6x6,  Ikonta 521 4,5x6 (przed wyjazdem uszczelniłem mieszek) Kodak Autographic Brownie no2 6x9  Kodak Retina Do tego, następujące materiały negatywowe - byłem ograniczony finansowo: 3 sztuki Kentmere PAN100 typu 120 (średni format) 1 sztuka Fomapan 100 typu 135 (mały obrazek) 1 sztuka ORWO 6ISO typu 135 (mały obrazek) Na miejscu, natychmiast załadowałem Fomapan 100 classic do Leici. Na...

Test dziewięćdziesięcioletniego aparatu Ikonta 521/2 - video - prezentacja w necie #4

Nowość w mojej skromnej kolekcji, przedwojenny aparat Zeiss Ikon Ikonta 521/2 , najpierw trafił do serwisu z powodu zablokowanej migawki. Przy pierwszej okazji wyszedłem z nim na spacer fotograficzny i zrealizowałem wideo.  Fotografowanie aparatem średnioformatowym 6x9 z ręki i bez dalmierza, jest swego rodzaju wyzwaniem. W sumie, nie pamiętam, dlaczego nie wziąłem ze sobą dalmierza. Być może chciałem sobie sprawę utrudnić? Rezultat jest zgodny z oczekiwanym - niektóre zdjęcia są nieostre z powodu niedokładnego pomiaru odległości na oko. Inne, robione dłuższym czasem z ręki, są potrząśnięte. Przeoczyłem jedną klatkę - z powodu niewyraźnych oznaczeń na błonie Kentmere PAN 100 . Samo życie. Pewnie się spieszyłem, bo chciałem bardzo szybko zobaczyć rezultat. Zwłaszcza chodziło mi o szczelność miecha, ale też, jak pracuje niepowlekany obiektyw. Nie jestem zadowolony z rezultatów...  Ale sam aparat bardzo mi się podoba i pewnie spróbuję po raz kolejny! Poniżej wideo - dostępne...

Z czym na wakacje?

Moja maleńka kolekcja zawiera ponad 50 aparatów fotograficznych. Wśród nich są takie, które niedomagają, ale spora część z nich, jest całkowicie sprawna. W sierpniu wybieramy się z Kasią na wyjazd i powinienem zdecydować się, jakimi aparatami chciałbym, podczas tego wyjazdu robić zdjęcia. Ostatnio brałem ze sobą jakiś TLR  i aparat małoobrazkowy.  Zeszłym razem był to Rolleiflex Automat z 1938 z Tessarem 3,5/75 i zestaw filtrów, a do tego moje dwie Lajki  -  IIIa z 1939 z Elmarem 3,5/50 z 1935 wraz z kilkoma filtrami i Standard z 1932 z radzieckim, szerokokątnym Jupiterem-12 2,8/35 . To był bardzo fajny zestaw i już myślałem, że wezmę te same aparaty z tymi samymi filtrami. Pomyślałem jednak sobie, że przecież mogę coś zmienić i dodać np. Prakticę  albo Exaktę z jakimś teleobiektywem i innym szerokokątnym, co dałoby mi więcej swobody w wyborze ogniskowej. A może Minoltę od Zbieraja , której bardzo dawno nie używałem, a to jest naprawdę świetny aparat ze zn...

FED-2 z 1968 roku - prezent dla kolekcjonera

Kolega Krzyś Mnich z Forum żeglarskiego , zrobił mi wielką niespodziankę i ogromną przyjemność, a mianowicie sprezentował mi aparat FED-2 z 1968 roku z lantanowym obiektywem FED I-61 2.8/50 ( Industar-61 ) "Zebra" w komplecie kolekcjonerskim! To znaczy, aparat bardzo mało używany, więc w bardzo dobrym stanie, w pięknym, skórzanym futerale, oryginalnym, tekturowym pudełku wraz z instrukcją dla użytkownika i kompletem dokumentów, tak zwanych paszportów, czyli dokumentów akceptacji kontroli technicznej, aparatu i obiektywu.  To prawdziwa gratka kolekcjonerska, albowiem jak już kiedyś pisałem, pierwsze odchodzą w niebyt właśnie pudełka i dokumenty papierowe. Następne w kolejności są instrukcje obsługi. Później znikają skórzane futerały, a najtrwalsze są same, wykonane z metalu aparaty i ich obiektywy. Podobno niektóre pudełka i paszporty są tak rzadkie, że ich ceny aukcyjne bywają bardzo wysokie. Tym bardziej cieszy mnie taki, kolekcjonerski komplet.  Jak udało się ustalić,...

Zdjęcia, błędy, awarie i naprawy - my TLR story #23

Wróciłem do zdjęć moim Rolleiflexem Automatem z 1938 roku i wszystko wydawało się być w zupełnym porządku. No, może, poza pierwszą klatką. Zbyt często, pierwsze klatki błon średnioformatowych typu 120 , mam w połowie zaświetlone i z paprochami widocznymi na skanach. To nie może być awaria aparatu, lecz błąd użytkownika, czyli mój. Wygląda na to, że zbytnio rozwijam papier ochronny, podczas ładowania błony do aparatu. A wydawało mi się, że jestem wystarczająco ostrożny, Muszę bardziej uważać! Nie może być tak, że tracę jedną klatkę z 12. już na samym wstępie! Tym razem, był to fajny, bo kontrastowy, z ciekawym światłem i wyrazistymi chmurami na niebie, kadr. Pokazuję go, pomimo tego błędu, po lekkim skadrowaniu, więc odcięciu większości  zaświetlonej jego części. A reszta, jest oczywiście niezła, ale warunki oświetleniowe były już mniej ciekawe, więc... Chciałem ponownie wziąć w plener mojego RicohDiacord z 1956 roku. Pod wieloma względami wydawał mi się lepszym, wygodniej...

Agfa Isolette I - nowe otwarcie

Czasem marzy mi się, żeby ponownie spróbować fotografować aparatem, który od dłuższego czasu stoi na półce, a kiedyś miałem wiele radości z jego używania - by przypomnieć sobie tamte wrażenia.   Tym razem, do ręki wziąłem, opisywaną już tutaj na blogu , nie raz , Agfę Isolette I z 1956 roku. Mieszkowy aparat średnioformatowy, na błonę zwojową typu 120 , robiący zdjęcia w formacie 6x6 , wyposażony w obiektyw Agfa Agnar 4,5/85 i migawkę Vario - B , 1/25 , 1/50 i 1/200 s . Zanim udało mi się powrócić do fotografowania lustrzankami dwuobiektywowymi, to właśnie Agfa Isolette I , była moim ulubionym aparatem średnioformatowym 6x6 . Było to potwierdzone, nie tylko moimi odczuciami, ale również wykonanymi tym aparatem zdjęciami - dobrej jakości technicznej. Również tym razem, bardzo przyjemnie  mi się nią fotografowało - głównie w sferze prywatnej, więc mało zdjęć publikuję, ale naprawdę, wszystkie są OK. Nie będę się rozpisywał, bo już wcześniej wszystko było. Tutaj jest li...