Przejdź do głównej zawartości

Posty

Agfa Isolette I - nowe otwarcie

Czasem marzy mi się, żeby ponownie spróbować fotografować aparatem, który od dłuższego czasu stoi na półce, a kiedyś miałem wiele radości z jego używania - by przypomnieć sobie tamte wrażenia.   Tym razem, do ręki wziąłem, opisywaną już tutaj na blogu , nie raz , Agfę Isolette I z 1956 roku. Mieszkowy aparat średnioformatowy, na błonę zwojową typu 120 , robiący zdjęcia w formacie 6x6 , wyposażony w obiektyw Agfa Agnar 4,5/85 i migawkę Vario - B , 1/25 , 1/50 i 1/200 s . Zanim udało mi się powrócić do fotografowania lustrzankami dwuobiektywowymi, to właśnie Agfa Isolette I , była moim ulubionym aparatem średnioformatowym 6x6 . Było to potwierdzone, nie tylko moimi odczuciami, ale również wykonanymi tym aparatem zdjęciami - dobrej jakości technicznej. Również tym razem, bardzo przyjemnie  mi się nią fotografowało - głównie w sferze prywatnej, więc mało zdjęć publikuję, ale naprawdę, wszystkie są OK. Nie będę się rozpisywał, bo już wcześniej wszystko było. Tutaj jest li...
Najnowsze posty

Wideo o aparacie Ikonta 521, czyli prezentacja w necie #3

Chociaż naciski nie były zbyt silne, dałem się namówić na odezwanie się w moim wideo własnym głosem. Tym razem opowiedziałem o aparacie Ikonta 521 ( Ikonta A ), który w najbliższym czasie może ukończyć 90. rok swojego istnienia. Na jego temat, był już tutaj wpis na blogu , chciałem jednak pokazać jego działanie i porównać jego wielkość do małych aparatów małoobrazkowych. Coraz bardziej doceniam pracę youtuberów, tych którzy potrafią tworzyć, naprawdę interesujące treści. Konsekwentne i płynne połączenie tekstu z obrazem, aby zainteresowały widzów, to naprawdę, nie jest proste. U mnie dochodzi brak czegoś w rodzaju studia, z odpowiednim tłem, oświetleniem, a przede wszystkim odizolowanego od dźwięków dochodzących z zewnątrz. Nagłe, dochodzące z sąsiedztwa odgłosy wiercenia i piłowania, potrafią zniszczyć najlepsze ujęcie. Nie chcę czytać z kartki, nagrywam na żywo, ale może to skutkować, że się w trakcie zawaham, lub pomylę, a pomyłkę zauważę dopiero po zmontowaniu ujęć. Tym r...

Prezentacja w necie #2

W związku z tym, że jestem uziemiony, a materiały fotograficzne są drogie, zastanawiam się, czy nie zrobić serii filmików prezentujących moje aparaty. Pokazać z bliska, jak działają itp.  Mam do dyspozycji cyfrowy aparat fotograficzny Kodak Pix Pro z możliwością nagrywania wideo. Nie jest on wysokiej klasy, a np. auto zoom, czasem nie potrafi złapać ostrości. Ale taki jest i lepszego, na pewno, przez dłuższy czas, nie będzie. Część prezentacji można wykonać smartfonem i wcale nie jestem przekonany, że będą one gorsze, od tych z aparatu. Mogą być lepsze! Na początek spróbowałem zrobić film o najstarszym aparacie w mojej malutkiej kolekcji, czyli stuletnim Kodaku No.2 Autographic Brownie - mieszkowej, kamer ze na błonę zwojową formatu 120 . Ten fajny, kieszonkowy aparacik, już wcześniej opisywałem i pokazywałem na blogu zdjęcia nim zrobione, więc dzisiaj tylko linki do poprzednich artykułów.  Przede wszystkim - filmik! Mam duże opory i wątpliwości. Zdawałem sobie sprawę, ...

Prezentacja w necie

Być może nie jest to najważniejszy problem, dla emeryta, który fotografuje starymi aparatami ze swojej niby kolekcji, następnie skanuje negatywy, by prezentować je w sieci. Generalnie, zainteresowanie moimi zdjęciami, jest bardzo niewielkie, ale tylko w ten sposób, moje zdjęcia docierają do odbiorców i to, bez przesady, na całym świecie! Zastanawiam się ostatnio: jaki sposób tej prezentacji jest najlepszy? Czy należy pokazywać, po prostu zdjęcia - bez dodatkowych ramek i passepartout, obcięte "do spadu"? Czy wręcz przeciwnie, zdjęcia powinny otrzymać oprawę? Taką oprawę, jak ramka i passepartout właśnie, jakbyśmy chcieli oprawić je przed sprzedażą, podarowaniem komuś, powieszeniem w pokoju, czy galerii, na ścianie? Czy po prostu, kwadratowe obramowanie, które od pewnego czasu, zacząłem dodawać do moich zdjęć, ze względu na domyślne obcinanie zdjęć do formy kwadratu, przez program Instagram? Próbuję też dodawać różne odcienie szarości tego obramowania, które zmieniają nieco na...

Na zamówienie #2

Dwa lata, po I Komunii Świętej, mojej wnuczki Małgosi , przyszedł czas na podobną uroczystość jej młodszego brata, Grzesia. Tym razem zdecydowałem, że użyję innego aparatu z mojej kolekcji TLR , czyli RicohDiacord z około 1956 roku. Powody były dwa. Pierwszy, to że raz Rolleiflex mnie zawiódł i pomimo tego, że aparat jest już naprawiony, wolałem uniknąć stresu, jeśliby coś znowu miało pójść nie tak, podczas uroczystości. Drugi, to prognoza pogody - zapowiadano dzień bardzo chłodny, pochmurny i deszczowy. Po półtoramiesięcznej suszy, deszcz powinien być dla nas zbawieniem, ale w dużej mierze plenerowe święto, mogłoby być dla pamiątkowej fotografii trudne, a RicohDiacord ma sprawne sprzężenie synchronizacji z lampą błyskową i sanki coldshoe , do jej zamocowania. Pomyślałem sobie bowiem, że gdybym musiał robić zdjęcia w trudnych warunkach oświetleniowych (pochmurny dzień i cień pod drzewami, albo nawet we wnętrzach) to pomoże mi to wywiązać się z powierzonego zadania. Pogoda, rzecz...

System?!

Od kiedy bardziej świadomie zajmowałem się fotografią, rozumiałem, że nie tylko aparat fotograficzny, jest konieczny do wykonywania zdjęć. Do każdego rodzaju fotografii, potrzebujemy innego sprzętu i nie dotyczy to jedynie kompletu obiektywów. Ta niezaspokojona potrzeba doskwierała mi szczególnie, podczas studiów na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego warszawskiej ASP, gdzie spotkałem się z koniecznością dokumentowania moich rzeźb i obrazów z pracowni ogólnoplastycznych , ale głównie podczas procesu projektowego i dokumentowania projektów wzorniczych i graficznych w pracowniach projektowych.  W czasach, zanim do małych pracowni projektowych, a tym bardziej studentów, trafiły komputery osobiste z oprogramowaniem graficznym do projektowania np. logo, czy opakowań, albo programami CAD do projektowania produktów w 3D i tworzenia ich dokumentacji technicznej w 2D, wszystko to wymagało wielu godzin pracy ręcznej, ale często w sukurs przychodziła fotografia np. możliwość tworzenia fotomonta...

Kodak Retina Reflex III - subiektywna ocena

Pomimo tego, że test tego aparatu z filmem zrobiłem wkrótce po jego otrzymaniu , to ten materiał musiał przeleżeć aż do tej pory, bo kolejka okazała się być długa.  A przyjemność z jego prób miałem naprawdę dużą. Aparat okazał się być w 100% sprawny! Nawet selenowy światłomierz daje prawidłowe wskazania, co przy tym wieku sprzętu, jest raczej rzadkością. Prawdopodobnie, aparat nie był długo używany i przeleżał w zamknięciu w suchych warunkach, co pozwoliło na zachowanie sprawności światłomierza i innych podzespołów.  Podstawowy opis aparatu, był już w podanym wyżej artykule, więc skupię się tutaj na subiektywnej ocenie. Np. ergonomia. Wszystkie funkcje obsługiwane są w zasięgu palców obu, głównie prawej, dłoni. Ale, dla kogoś, kto używa różnego sprzętu, może być problemem, że prawie wszystko obsługuje się inaczej, niż w większości aparatów. Zwłaszcza, kiedy potrzebujesz szybko zrobić zdjęcie, tutaj poszukujesz właściwego pokrętła i właściwej dźwigni. Wyobrażam sobie, że gdyby...