Od formalnego zakończenia wakacji minęło już sporo czasu, jednak nie wszystko, co na wakacjach zostało sfotografowane, zostało już opublikowane. Pisałem, że miałem ze sobą jeszcze aparat Kodak Retina z 1939 roku, do którego załadowałem czarno-biały film ORWO 6ISO . W związku z tym, ze już wcześniej z tym filmem nie miałem dobrych doświadczeń, chociażby z jednoczesnej awarii aparatu, również i teraz obawiałem się nieco rezultatów. Podczas wakacyjnego wyjazdu użyłem tego aparatu tylko ze dwa razy. Zrobiłem kilka zdjęć i miałem pewność, że przynajmniej dwukrotnie, niechcący naświetliłem wielokrotne ekspozycje. Ale uzyskałem też kilka zdjęć, które zdecydowałem się jednak dzisiaj pokazać szerszemu światu. Przede wszystkim, przy tak niskiej czułości filmu potrzebujemy, albo/i wyjątkowo silnego światła, albo/i szeroko otwartej przysłony jasnego obiektywu, albo/i długiego czasu naświetlania. Zamierzałem robić zdjęcia wyłącznie z ręki, dlatego czas nie mógł być dłuższy od 1/2...
Pisząc, na końcu poprzedniego bloga, "Ciąg dalszy nastąpi...", zobowiązałem się do kontynuacji wątku. Upłynęło jednak trochę wody Wiśle, pomimo rekordowo niskiego jej stanu, zanim utworzyłem nowe treści, czyli udostępniłem zdjęcia wykonane moją Leicą IIIa z 1939 roku z obiektywem Elmar 3,5/50 z 1935. Stara Leica i Elmar , to jest wymarzone combo dla fotografa amatora, który lubi strzelać fotki podczas wycieczek, ale nie satysfakcjonuje go, kiedy aparat myśli za niego, pozwalając na szybkie strzały. Wszystkie parametry trzeba ustawić samemu i to właśnie, najbardziej mi się podoba! Do tego negatyw Fomapan100 , który się znakomicie sprawdził i żółty filtr nr 2. Jestem bardzo zadowolony ze zdjęć, chociaż spotkałem się z opinią, że są "piękne, jak pocztówki". No, dobra - nie nastawiałem się na ładne obrazki, jednak zdjęcia z wakacji powinny być ładne i raczej, takie właśnie są! Beztroski czas, plus wycieczki w miejsca w których wcześniej nie byliśmy, lub bardzo dawno...