Przejdź do głównej zawartości

Posty

Powojenna Balda Baldina

Niedawno zorientowałem się, że nie było artykułu o tym małym aparaciku , który zaciekawił mnie pewnymi szczegółami i okazuje się, że może być interesującym przykładem historii. Balda Baldina , bo o ten aparat chodzi, małoobrazkowa, mieszkowa kamera, była produkowana w latach 30. XX wieku przez firmę  Balda-Werk Max Baldeweg w Laubegast, niedaleko Drezna. Wcześniej opisywałem historię przy okazji prezentacji zmodyfikowanego aparatu Belca Beltica - po zmianie nazwy upaństwowionej w NRD firmy, na Belca , od 1951 roku produkowano kolejne wersje tego aparatu pod tą nazwą, a firma Balda , pod nazwą  Balda-Werk Bünde  działała dalej w Niemczech Zachodnich, produkując swoje aparaty . Tutaj mamy jednak aparat wykazujący cechy wersji przedwojennej i początkowo, nawet myślałem, że mam do czynienia z aparatem wyprodukowanym w latach 30. XX wieku. Sprawdziłem jednak numer seryjny obiektywu Carl Zeiss Jena Tessar 3,5/50 z czerwoną literą "T" , jako oznaczeniem powłok antyodblasko...
Najnowsze posty

Zorki-4 i Jupiter-8 po naprawie

Niedawno zamieściłem dość rozpaczliwy blog o tym, że z powodu awarii dalmierza w mojej Zorki-4 z 1966 roku, musiałem ratować zdjęcia, dodając szumy do slideshow, żeby dodatkowym efektem uzasadnić ich nieostrość.  Wcześniej, zaraz po wykryciu awarii, poprosiłem o pomoc w naprawie tego aparatu. Mam ich w mojej niby kolekcji  cztery * , różniące się szczegółami egzemplarze i wyglądało na to, że to ostatni mój prawidłowo działający aparat tego typu. Problem jest z nimi taki, że koszt profesjonalnej naprawy zwykle przewyższa wartość samego aparatu, a mając przychody z kiepskiej dość emerytury, muszę mocno kontrolować wydatki. Dlatego potrzebny jest do tego uzdolniony hobbysta, który potrafi i lubi robić właśnie takie naprawy.  Na jednej z fejsbukowych grup, pojawił się szeroki odzew kolegów, którzy zainteresowali się moją sprawą. Jestem im naprawdę wdzięczny. Najszybszym był kolega, pod nickiem Maciek Levis . Szybko i sprawnie naprawił i wyczyścił dalmierz, a naprawa...

Kodak Retina z 1939 roku #2

Po pewnym czasie użytkowania mojego ślicznego Kodaka Retina i jego długiego stania na półce, okazało się, że migawka zacina się na dłuższych czasach, a mieszek doraźnie zaklejony czarną taśmą izolacyjną, jednak przepuszcza światło. A tak lubię nim fotografować ... Już jakiś czas temu, znany na fejsbukowych grupach o fotografii na filmie serwisant, ukrywający się pod nickiem MeoptaFlex , zreperował i wyregulował migawkę, jednak musiałem samodzielnie zakleić dziurę w mieszku. Wcześniej udało mi się to zrobić w aparaciku Balda Baldina  z 1949 * (?) roku ( __*) Ojej, nie ma wciąż o nim żadnego artykułu na blogu, więc trzeba będzie to nadrobić!  Również w sprawie jego datowania. ) więc postanowiłem tutaj ponowić sposób naprawy za pomocą wklejenia czarnego papieru w miejscu sporej dziury w mieszku.  Zaraz po mojej naprawie mieszka, załadowałem film Fomapan 100 , żeby sprawdzić szczelność. Tak powstały najnowsze sesje wiosenne, które niżej zaprezentuję.  Obiekty...

Wirujący bokeh

Moja mini kolekcja sprzętu fotograficznego, powoli, ale jednak rozrasta się. Czasem bez mojego udziału, czyli mam to szczęście dostawać prezenty, które bardzo ją wzbogacają.  Efektem ubocznym takiego rozrostu, jest to, że niektórych, wartościowych i sprawnych eksponatów, nie mam okazji użyć więcej niż raz, góra dwa razy.  Tak właśnie jest z radzieckim obiektywem Helios-44 , który już kilka lat temu dostałem, wraz z aparatem Zenit-B , od kolegi z Forum Żeglarskiego, ukrywającego się pod nickiem Sąsiad . Jeden raz wyszedłem z tym aparatem na sesję miejską i wiejską i zrobiłem całą kasetę zdjęć. Dostałem serię fajnych obrazów, charakterystycznych, dla obiektywu Helios-44 , ale niestety, migawka leciwego już aparatu, czasami pracowała nierównomiernie. Zenity , nie są lubiane przez serwisantów, a sam posiadam jedynie zdolności destrukcyjne, więc nie zamierzam próbować napraw samodzielnych migawki, żeby nie popsuć go bardziej. Aparat więc leży na półce. Natomiast chyba dwa razy, uży...

I znowu prezenty...

Ja to jednak mam szczęście! W ostatnim czasie, dostałem kolejne dwa prezenty, dla fotografa-kolekcjonera.  Pierwszy z nich (od brata) to szerokokątny obiektyw Meyer Optik Görlitz Orestegon 2.8/29 z mocowaniem M42  i automatyczną przysłoną. Obiektyw ma bardzo ładne, czyste szkła i jedną, niewielką wadę, mianowicie ma pierścień ustawień przysłony przesunięty o pół działki, czyli kiedy obiektyw jest otwarty do f2.8 , to pierścień wskazuje pomiędzy 2.8 a 4 , a kiedy obiektyw jest domknięty do f22 , to pierścień, o pół działki, jest przesunięty poza skalę. Nadaje się więc do pracy, ale z zachowaniem wiedzy o błędzie i ostrożności. Ten obiektyw, jest bezpośrednim poprzednikiem obiektywu Pentacon 2.8/29 z możliwością przełączenia automatycznego trybu przysłony na manualny oraz posiadającym wielokrotne powłoki antyodblaskowe ( MC ). Ten drugi, również z mocowaniem M42 , dostałem wraz z wieloma innymi artefaktami, od kpt. Janusza "Zbieraja" Zbierajewskiego . Wykorzystałem go zu...

Experyment mimo woli

Od znanego już czytelnikom kolegi, Roberta, dostałem kiedyś czarno-białe filmy ORWO o czułości 6 ISO i charakterystyce ortochromatycznej, czyli nieczuły na barwę czerwoną.  Bardzo długo nie miałem pomysłu, jak go wykorzystać, albowiem 6 ISO , to bardzo niska czułość i wymaga, albo bardzo dużo światła, albo/i długich czasów naświetlania zdjęć. Nie lubię nosić ze sobą wielu akcesoriów, wystarczy mi aparat i światłomierz, a do pewnego czasu, wręcz aplikacja w smartfonie, który zawsze mam przy sobie, więc nie muszę zabierać ze sobą światłomierza, a tym bardziej nie lubię nosić statywu. Tym razem, dni w marcu były często bezchmurne, a słońce bardzo ostre. Sprawdziłem, czy da się robić zdjęcia z ręki. O dziwo, aplikacja smartfona wskazała, że mając materiał o czułości 6 ISO , mogę robić zdjęcia z ręki, stosując przysłonę o wartości f2 i czas otwarcia migawki 1/30 sekundy. Postanowiłem wykorzystać tę sposobność i z półki wziąłem moją, radziecką Zorki-4 z 1966 roku z obiekt...

Jedna kamera, ten sam materiał światłoczuły - My TLR story #22

Bardzo lubię lustrzanki dwuobiektywowe! Wiem, już to pisałem i powtarzam się. Są poręczne, zawsze gotowe do wyboru kadru i strzału, do tego stosunkowo lekkie. Format kadru 6x6 również jest bardzo wygodny - nie ma potrzeby wyboru, pomiędzy formatem  portrait i landscape , bo kwadrat, to geometryczna figura foremna i doskonała.  W tej chwili, najbardziej odpowiada mi fotografowanie moją Ricoh Diacord . Jest w stu procentach sprawna, ma bardzo fajną optykę, jasny, wyraźny wizjer w kominku, ze względu na czyste lustro, matówkę z rastrem i dużą, łatwo rozkładaną lupę. Z tą lupą, to jest tak, że bardzo mi się przydaje do ostrzenia, a w niektórych, starych aparatach, jest mała, niewygodna i trudna do rozłożenia, nad matówką w kominku. Tak jest na przykład we Flexarecie VI , Reflekcie II i w moim cudnym, starym Rolleiflexie Automacie , nie mówiąc już nawet o Lubitelu-2 .   Ricoh Diacord ma jeszcze jedną cechę, która może być, zarówno je...