Czasem marzy mi się, żeby ponownie spróbować fotografować aparatem, który od dłuższego czasu stoi na półce, a kiedyś miałem wiele radości z jego używania - by przypomnieć sobie tamte wrażenia.
Tym razem, do ręki wziąłem, opisywaną już tutaj na blogu, nie raz, Agfę Isolette I z 1956 roku. Mieszkowy aparat średnioformatowy, na błonę zwojową typu 120, robiący zdjęcia w formacie 6x6, wyposażony w obiektyw Agfa Agnar 4,5/85 i migawkę Vario - B, 1/25, 1/50 i 1/200 s.
Zanim udało mi się powrócić do fotografowania lustrzankami dwuobiektywowymi, to właśnie Agfa Isolette I, była moim ulubionym aparatem średnioformatowym 6x6. Było to potwierdzone, nie tylko moimi odczuciami, ale również wykonanymi tym aparatem zdjęciami - dobrej jakości technicznej.
Również tym razem, bardzo przyjemnie mi się nią fotografowało - głównie w sferze prywatnej, więc mało zdjęć publikuję, ale naprawdę, wszystkie są OK.
Nie będę się rozpisywał, bo już wcześniej wszystko było. Tutaj jest link do rolki na Instagramie. A poniżej kilka zdjęć, na błonie Fomapan100, które nie naruszą (Kasia wyraziła zgodę) prywatności:




Komentarze
Prześlij komentarz