Przejdź do głównej zawartości

Prezentacja w necie #2

W związku z tym, że jestem uziemiony, a materiały fotograficzne są drogie, zastanawiam się, czy nie zrobić serii filmików prezentujących moje aparaty. Pokazać z bliska, jak działają itp. 

Mam do dyspozycji cyfrowy aparat fotograficzny Kodak Pix Pro z możliwością nagrywania wideo. Nie jest on wysokiej klasy, a np. auto zoom, czasem nie potrafi złapać ostrości. Ale taki jest i lepszego, na pewno, przez dłuższy czas, nie będzie. Część prezentacji można wykonać smartfonem i wcale nie jestem przekonany, że będą one gorsze, od tych z aparatu. Mogą być lepsze!

Na początek spróbowałem zrobić film o najstarszym aparacie w mojej malutkiej kolekcji, czyli stuletnim Kodaku No.2 Autographic Brownie - mieszkowej, kamer ze na błonę zwojową formatu 120. Ten fajny, kieszonkowy aparacik, już wcześniej opisywałem i pokazywałem na blogu zdjęcia nim zrobione, więc dzisiaj tylko linki do poprzednich artykułów. 

Przede wszystkim - filmik! Mam duże opory i wątpliwości. Zdawałem sobie sprawę, że do przyzwoitej prezentacji nie da się podejść z marszu. Trzeba wszystko dokładnie przemyśleć, przygotować scenariusz, zaplanować wszystkie sceny, ujęcia i teksty. Kilkuminutowy filmik, da się zaplanować w głowie, ale żeby miał on sens kinematograficzny, to już sprawa trudniejsza. Ten zaplanowałem w głowie, dość chaotycznie. Dowiedziałem się, że warunki mam nieodpowiednie. Zdjęcia do filmu powstały w naszym głównym pokoju na stole jeszcze starszym od aparatu. W świetle zastanym w tym pomieszczeniu. Działałem w bardzo niewygodnej pozycji, stąd np. widoczne moje wahania, podczas prezentacji. No, ale profesjonalnego studia nie mam i miał nie będę.

Napisy są angielskie. Oczywiście, wiem, że filmów z prezentacjami starych aparatów, są w necie miliony, ale dzięki angielskim napisom, film ma możliwość dotrzeć dalej, a u nas i tak, już wiele osób zna angielski.

Dlaczego nie mówię własnym głosem? Nie znoszę słyszeć mojego głosu! Już jest jeden film w necie, ten z okazji 80. rocznicy Powstania Warszawskiego - o moim Tacie. Wystarczy! Niech zostaną napisy i tło muzyczne. Ach, jaki miałem problem z wyborem muzycznego tła. YouTube ukryło dostępne kiedyś utwory, które mi się bardziej podobały. Musi być, to co jest.

Proszę swobodnie komentować, abym wiedział, czy warto się trudzić w przyszłości, bo mam na myśli kolejne filmy, ale jeśli się nie spodoba, to sobie odpuszczę.

Poniżej linki do poprzednich artykułów z tym aparatem:

https://stareaparatyimojefotografowanie.blogspot.com/2022/04/kodak-no-2-folding-autographic-brownie.html

https://stareaparatyimojefotografowanie.blogspot.com/2022/11/jesien-z-kodakiem-no-2-folding.html

A tutaj już link do wideo: 


 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bożonarodzeniowe prezenty, dla fotografa

Oczywiście, dla takiego fotografa, jak ja, czyli miłośnika starych aparatów i fotografii na filmie i błonach fotograficznych. Od mojej córki i jej męża, dostałem składany aparat mieszkowy o formacie negatywu 4,5x6 (6x4,5) cm , na błonę typu 120 . Przy bliższym przyjrzeniu się, okazało się, że jest to przedwojenna Balda Baldax z migawką Pronto (Original Gauthier - Alfred Gauthier Calmbach ) i trójelementowym(?) obiektywem Ernst Ludwig - Lausa/Dresden Vidanar 4,5/75 . Aparatu w tej konfiguracji, nie znalazłem nawet w encyklopedii . Są podobne, raczej późniejsze np. z 1933 . Jest to prawdopodobnie najstarszy model aparatu Balda Baldax Modell 00 , jeszcze z końca lat 20. XX wieku. Aparat jest raczej w kiepskim stanie. Był przechowywany w złych warunkach i widać na nim sporo rdzy, a pod okładzinami liczne tzw. Zeiss bumps - oznaki wewnętrznej korozji. Dorobiona jest dźwigienka spustu migawki. Urwany przycisk otwierania mieszka. Zdekompletowany, składany wizjer - brakuje tylnej soczewk...

Osiem milimetrów wspomnień

Po dłuższej przerwie, kiedy w sezonie letnim koncentrowałem się na żeglowaniu moimi łodziami, powoli wracam do fotografii starymi aparatami. Ale, zanim wywołam wszystkie negatywy z wakacji, skorzystam z okazji, żeby przedstawić nowy dział (nową playlistę) zainicjowany na moim kanale YouTube. Znakomity kolega zeskanował filmy, które w latach 60. XX wieku, nakręcił mój ojciec , na taśmie filmowej 8 mm.  Filmiki te, chyba poza jednym lub dwoma, nie były zwykłymi pamiątkami z rodzinnych wydarzeń. Dzisiaj o wiele bardziej, niż kiedyś, doceniam ich walor artystyczny, nie mówiąc o wzruszeniu, jakie odczułem po ponad czterdziestu latach, od czasu, kiedy je ostatni raz oglądałem. Filmiki mają przemyślaną strukturę (narrację/fabułę) prowadzenie kamery i aktorów. No i, oczywiście, są znakomitymi dokumentami epoki lat 1961 - 1967.  Pierwszy film, który prezentuję w tej serii, to króciutka etiuda pt. "Kocie zabawy ", ale będę, w nowej playliście, sukcesywnie pokazywał kolejne filmy z lud...

Non omnis moriar, czyli trochę "chłopskiej filozofii"

"Nie wszystek umrę" , czyli wyrażona nadzieja każdego artysty, nawet skromnego fotografa amatora, że coś z jego twórczości pozostanie po jego śmierci. Po raz kolejny, moja sytuacja zdrowotna spowodowała, że otarłem się o "drugą stronę lustra" i wróciłem z dalekiej podróży, z której powrotu ponoć nie ma. Ale artykuł o "filozofii" i fotografii, pisałem już wcześniej, zainspirowany materiałami zamieszczanymi w necie, co może świadczyć, że wielu fotografów i artystów różnych dziedzin, zastanawia się nad tym samym. Po prostu, przeżycia z minionych tygodni, skłoniły mnie do powrotu do tego tematu, jednak w nieco lżejszej, mniej napuszonej formie. Susan Sonntag w swojej, pięknej książce "O fotografii" pisała, że fenomenem i esencją istnienia fotografii w kulturze, jest jej materialna, fizyczna postać w formie papierowej odbitki, powstałej na podstawie negatywu - w ciemni, pod powiększalnikiem. Podobnie twierdzi, mój ulubiony youtouber i wybitny fotogr...