Niedawno zamieściłem dość rozpaczliwy blog o tym, że z powodu awarii dalmierza w mojej Zorki-4 z 1966 roku, musiałem ratować zdjęcia, dodając szumy do slideshow, żeby dodatkowym efektem uzasadnić ich nieostrość. Wcześniej, zaraz po wykryciu awarii, poprosiłem o pomoc w naprawie tego aparatu. Mam ich w mojej niby kolekcji cztery * , różniące się szczegółami egzemplarze i wyglądało na to, że to ostatni mój prawidłowo działający aparat tego typu. Problem jest z nimi taki, że koszt profesjonalnej naprawy zwykle przewyższa wartość samego aparatu, a mając przychody z kiepskiej dość emerytury, muszę mocno kontrolować wydatki. Dlatego potrzebny jest do tego uzdolniony hobbysta, który potrafi i lubi robić właśnie takie naprawy. Na jednej z fejsbukowych grup, pojawił się szeroki odzew kolegów, którzy zainteresowali się moją sprawą. Jestem im naprawdę wdzięczny. Najszybszym był kolega, pod nickiem Maciek Levis . Szybko i sprawnie naprawił i wyczyścił dalmierz, a naprawa...