Przejdź do głównej zawartości

Experyment mimo woli

Od znanego już czytelnikom kolegi, Roberta, dostałem kiedyś czarno-białe filmy ORWO o czułości 6 ISO i charakterystyce ortochromatycznej, czyli nieczuły na barwę czerwoną. 

Bardzo długo nie miałem pomysłu, jak go wykorzystać, albowiem 6 ISO, to bardzo niska czułość i wymaga, albo bardzo dużo światła, albo/i długich czasów naświetlania zdjęć. Nie lubię nosić ze sobą wielu akcesoriów, wystarczy mi aparat i światłomierz, a do pewnego czasu, wręcz aplikacja w smartfonie, który zawsze mam przy sobie, więc nie muszę zabierać ze sobą światłomierza, a tym bardziej nie lubię nosić statywu. Tym razem, dni w marcu były często bezchmurne, a słońce bardzo ostre. Sprawdziłem, czy da się robić zdjęcia z ręki. O dziwo, aplikacja smartfona wskazała, że mając materiał o czułości 6 ISO, mogę robić zdjęcia z ręki, stosując przysłonę o wartości f2 i czas otwarcia migawki 1/30 sekundy. Postanowiłem wykorzystać tę sposobność i z półki wziąłem moją, radziecką Zorki-4 z 1966 roku z obiektywem Jupiter-8 2/50. Aparat wydawał mi się sprawny, a w końcu dość niedawno robiłem nim zdjęcia i wyszły naprawdę dobrze. 

W związku z moją zdrowotną przypadłością, wszystkie zdjęcia zostały wykonane w najbliższym sąsiedztwie naszego domu, podczas spacerów z psem. Niestety, przed samym zakończeniem ostatnich kadrów, zorientowałem się, że najprawdopodobniej, aparat nie ostrzy prawidłowo - na oko miałem obiekt daleki na kilkanaście metrów, a wskazanie dalmierza było 4 m, czyli przynajmniej dwukrotnie bliżej! Wiadomo już było, że zdjęcia będą totalnie nieostre, zwłaszcza dlatego, że stosowałem jedynie szeroko otwarty obiektyw do wartości przysłony f2, przy której głębia ostrości jest bardzo płytka. Wszystko na nic!

Zanim jeszcze skończyłem film i wywołałem zdjęcia, na fejsbukowej grupie miłośników starych aparatów poskarżyłem się, na przypadłość aparatu z nadzieją, że awaria jest niewielka i ktoś pomoże mi w naprawie. Tak poznałem Maćka, który szybko i sprawnie naprawił aparat, a okazało się, że nie była to jedynie prosta regulacja i trzeba było rozmontować dalmierz, by dostać się do wnętrza. Maciek przy okazji wyczyścił go, a również wymienił smar w obiektywie. Aparat jest właśnie w trakcie testów, po naprawie i jeden z następnych wpisów na blogu, będzie relacją z prób naprawionego aparatu Zorki-4.

Ale wróćmy do rezultatów sesji z filmem ORWO - 6 ISO. Jak można było się spodziewać, prawie wszystkie zdjęcia były nieostre, niektóre, bardzo nieostre. Do tego bardzo duży kontrast, jakiego, generalnie, nie lubię. Razem, efekt bardzo dziwny, ale przypominający mi jakieś mroczne klimaty z dzieciństwa. Przyszło mi do głowy, żeby jednak spróbować coś z tym zrobić i jedyne co wymyśliłem, to slideshow obrazów celowo zniekształconych szumem. Program do obróbki wideo, którego używam, potrafi emulować szum, efekt zepsutej taśmy magnetowidowej i postanowiłem to wykorzystać. Przypomina mi to pewne alternatywne i undergoundowe produkcje artystyczne, wykorzystujące sztukę wideo lat 80. XX wieku. Rezultat jest poniżej, a niektóre przykłady z tych zdjęć, jeszcze niżej:

 
 




 
 
Zapraszam serdecznie, na moje konto Instagram! 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bożonarodzeniowe prezenty, dla fotografa

Oczywiście, dla takiego fotografa, jak ja, czyli miłośnika starych aparatów i fotografii na filmie i błonach fotograficznych. Od mojej córki i jej męża, dostałem składany aparat mieszkowy o formacie negatywu 4,5x6 (6x4,5) cm , na błonę typu 120 . Przy bliższym przyjrzeniu się, okazało się, że jest to przedwojenna Balda Baldax z migawką Pronto (Original Gauthier - Alfred Gauthier Calmbach ) i trójelementowym(?) obiektywem Ernst Ludwig - Lausa/Dresden Vidanar 4,5/75 . Aparatu w tej konfiguracji, nie znalazłem nawet w encyklopedii . Są podobne, raczej późniejsze np. z 1933 . Jest to prawdopodobnie najstarszy model aparatu Balda Baldax Modell 00 , jeszcze z końca lat 20. XX wieku. Aparat jest raczej w kiepskim stanie. Był przechowywany w złych warunkach i widać na nim sporo rdzy, a pod okładzinami liczne tzw. Zeiss bumps - oznaki wewnętrznej korozji. Dorobiona jest dźwigienka spustu migawki. Urwany przycisk otwierania mieszka. Zdekompletowany, składany wizjer - brakuje tylnej soczewk...

Osiem milimetrów wspomnień

Po dłuższej przerwie, kiedy w sezonie letnim koncentrowałem się na żeglowaniu moimi łodziami, powoli wracam do fotografii starymi aparatami. Ale, zanim wywołam wszystkie negatywy z wakacji, skorzystam z okazji, żeby przedstawić nowy dział (nową playlistę) zainicjowany na moim kanale YouTube. Znakomity kolega zeskanował filmy, które w latach 60. XX wieku, nakręcił mój ojciec , na taśmie filmowej 8 mm.  Filmiki te, chyba poza jednym lub dwoma, nie były zwykłymi pamiątkami z rodzinnych wydarzeń. Dzisiaj o wiele bardziej, niż kiedyś, doceniam ich walor artystyczny, nie mówiąc o wzruszeniu, jakie odczułem po ponad czterdziestu latach, od czasu, kiedy je ostatni raz oglądałem. Filmiki mają przemyślaną strukturę (narrację/fabułę) prowadzenie kamery i aktorów. No i, oczywiście, są znakomitymi dokumentami epoki lat 1961 - 1967.  Pierwszy film, który prezentuję w tej serii, to króciutka etiuda pt. "Kocie zabawy ", ale będę, w nowej playliście, sukcesywnie pokazywał kolejne filmy z lud...

Non omnis moriar, czyli trochę "chłopskiej filozofii"

"Nie wszystek umrę" , czyli wyrażona nadzieja każdego artysty, nawet skromnego fotografa amatora, że coś z jego twórczości pozostanie po jego śmierci. Po raz kolejny, moja sytuacja zdrowotna spowodowała, że otarłem się o "drugą stronę lustra" i wróciłem z dalekiej podróży, z której powrotu ponoć nie ma. Ale artykuł o "filozofii" i fotografii, pisałem już wcześniej, zainspirowany materiałami zamieszczanymi w necie, co może świadczyć, że wielu fotografów i artystów różnych dziedzin, zastanawia się nad tym samym. Po prostu, przeżycia z minionych tygodni, skłoniły mnie do powrotu do tego tematu, jednak w nieco lżejszej, mniej napuszonej formie. Susan Sonntag w swojej, pięknej książce "O fotografii" pisała, że fenomenem i esencją istnienia fotografii w kulturze, jest jej materialna, fizyczna postać w formie papierowej odbitki, powstałej na podstawie negatywu - w ciemni, pod powiększalnikiem. Podobnie twierdzi, mój ulubiony youtouber i wybitny fotogr...