Przejdź do głównej zawartości

Posty

Rolleikin - My TLR story #11

Rolleikin , to jest adapter (przystawka, urządzenie) dzięki któremu, aparatem Rolleiflex lub Rolleicord , przystosowanym do pracy z filmem typu 120 w formacie zdjęć 6x6 , można wykonywać zdjęcia na filmie 35 mm typu 135 w formacie 24x36 mm . Każdy kto spotkał się z oryginalnymi aparatami Rolleiflex , zapewne wie, że był produkowany do nich szeroki wybór różnego rodzaju akcesoriów, wśród nich właśnie adapter, do korzystania z filmu małoobrazkowego - "kinowego", stąd nazwa urządzenia. Podobne rozwiązania zastosowali później, również inni producenci aparatów TLR 6x6 - mają coś podobnego w zestawie m. in. czechosłowacki Flexaret i japońska Yashica-635 . W moje ręce trafił właśnie, oryginalny adapter Rolleikin z lat 30. XX wieku, więc koniecznie musiałem go wypróbować. Urządzenie wydawało się być kompletne i w doskonałym stanie. Niestety, zgadzała się liczba części, jednak gałki wymienione w instrukcji (skany poniżej) urządzenia pod symbolami A4 i A5 były zastąpione zwyk...

Zdjęcia z wycieczki

Czy lubimy zdjęcia z wakacyjnych wycieczek? Na pewno lubimy je robić. Pamiętam, że w dzieciństwie, zawsze mieliśmy zdjęcia z wakacji, które robił nam ojciec. Poza czasem, kiedy koncentrował się na filmowaniu, ale i wtedy przywoził zdjęcia, tylko nieco mniej. Później również, wszystkie wyjazdy owocowały mnóstwem zdjęć. Tak jest i dzisiaj. Fotografowanie i zdjęcia z wakacji, czy krajowych lub zagranicznych wycieczek, to mógłby być pewnie, temat na opracowanie naukowe. Zwłaszcza np. na temat wycieczek fotografujących emerytów z USA i Japonii, którzy sprawiają wrażenie jakby chcieli sfotografować wszystko i w ten sposób, cały świat zabrać ze sobą do domu. Mówimy wtedy, że fotografują, zamiast doświadczać miejsca i chwili, łudząc się, że będą mogli w spokoju przeżyć to i doświadczyć, na kanapie w domu. Ale i często, my sami, zachowujemy się przecież identycznie, zwłaszcza dzisiaj, kiedy czujemy się nieograniczeni, bo w pamięci smartfona, możemy zapisać tysiące zdjęć w wysokiej rozdzielcz...

Kultura selfie

Nie będę udawał, że jestem myślicielem, teoretykiem sztuki, który analizuje i opisuje zjawiska we współczesnej sztuce w tym we współczesnej fotografii. Jestem obserwatorem, odbiorcą i uczestnikiem kultury i jak się okazuje, również twórcą. Od czasu, kiedy ponownie zająłem się fotografią - fotografowaniem starymi aparatami, na tradycyjnych materiałach światłoczułych - również bacznie przyglądam się, jak współczesna fotografia zlała się z życiem i stała się jego nierozerwalną częścią, jakie spełnia funkcje i na jakie potrzeby odpowiada. Jednym z najbardziej rozpowszechnionych zastosowań fotografii, jest masowe wykonywanie autoportretów - w skrócie nazywanych "selfie". Współczesny aparat fotograficzny, każdy użytkownik ma stale przy sobie i ma permanentną sposobność, by go użyć, a jednym ze sposobów jego użycia, jest zrobienie sobie , i często również osobie towarzyszącej, zdjęcia portretowego w bieżącej sytuacji i okolicznościach, do czego fotograficzny aparat w smartfonie, jes...

Portrety GIS-a "Uitwaaien" starymi aparatami... Hmmm...

Kilka razy wziąłem ze sobą aparat nad ZZ i żeglowanie, ale tylko raz użyłem Smeny 8 , podczas żeglowania. Dość często robiłem zdjęcia łódce, na przystani. Właśnie wywołałem i odebrałem ze skanowania negatywy z mojej Leici Standard , na których zrobiłem kilka zdjęć naszego Goat Island Skiff, czyli GIS-a. Również pierwsze zdjęcie z próbnej rolki z Rolleiflexa , to był portret mojego GIS-a "Uitwaaien", na przystani. Myślałem, że rezultaty powinny być lepsze, jednak nie jestem z nich zbyt zadowolony. Wydawało się, że temat, jakim jest własnoręcznie zbudowana, drewniana, żaglowa łódź, powinien być, jak "samograj" i inspirować doskonałe efekty, ale nie udało mi się odejść daleko od schematycznych obrazków. Zdecydowałem jednak podzielić się nimi tutaj publicznie, przyznając się do rezultatu, jaki jest, nawet z jednym, ewidentnym błędem kompozycji. Chociaż i wśród tych kilku zdjęć, można znaleźć ciekawsze ujęcia - te, podczas wykonywania których, pozwoliłem sobie na chwilow...

Rolleiflex!!! Czyli: My TLR Story #10

Kultowy aparat w moich rękach! Moim marzeniem, było móc robić zdjęcia tym aparatem, albo którymś modelem z tej wytwórni. Zawsze aparaty Rolleiflex i Rolleicord , były poza moim zasięgiem. Kilka tygodni temu, pojawiła się możliwość długoterminowego wypożyczenia przedwojennego Rolleiflexa . To Rolleiflex Automat 6x6 - Model RF 111A z obiektywem Carl Zeiss Jena Tessar 3.5/75 ( Rolleiflex Automat Model 2 i tutaj ) z 1938 roku!  Aparat, pomimo słusznego wieku, jest w pięknym stanie i w stu procentach sprawny! Ma również piękny, skórzany futerał. Praca Rolleiflexem , jest bardzo przyjemna - matówkowy wizjer z prowadnicami, jest jasny, chociaż lupa mogłaby być większa, w powojennych modelach to poprawiono, ale ustawianie ostrości bardziej zależy od wzroku fotografa i każda osoba używająca okularów , jak ja, może mieć z tym kłopot.  Ustawianie czasów otwarcia migawki i przysłony realizowane jest dwoma pokrętłami po bokach obiektywów, a wartości ustawionych parametrów widać w o...