Przejdź do głównej zawartości

Prezentacja w necie

Być może nie jest to najważniejszy problem, dla emeryta, który fotografuje starymi aparatami ze swojej niby kolekcji, następnie skanuje negatywy, by prezentować je w sieci. Generalnie, zainteresowanie moimi zdjęciami, jest bardzo niewielkie, ale tylko w ten sposób, moje zdjęcia docierają do odbiorców i to, bez przesady, na całym świecie!

Zastanawiam się ostatnio: jaki sposób tej prezentacji jest najlepszy? Czy należy pokazywać, po prostu zdjęcia - bez dodatkowych ramek i passepartout, obcięte "do spadu"? Czy wręcz przeciwnie, zdjęcia powinny otrzymać oprawę? Taką oprawę, jak ramka i passepartout właśnie, jakbyśmy chcieli oprawić je przed sprzedażą, podarowaniem komuś, powieszeniem w pokoju, czy galerii, na ścianie? Czy po prostu, kwadratowe obramowanie, które od pewnego czasu, zacząłem dodawać do moich zdjęć, ze względu na domyślne obcinanie zdjęć do formy kwadratu, przez program Instagram? Próbuję też dodawać różne odcienie szarości tego obramowania, które zmieniają nieco nastrój samego obrazu.

Właśnie kolega z USA zwrócił mi uwagę, że z tradycyjnej fotografii na filmie, tworzę w ten sposób cyfrowe obrazy. Zgoda! Każda forma prezentacji zdjęć w internecie, jest prezentacją obrazów cyfrowych. Nawet, gdybym zrobił powiększenie w ciemni, pod powiększalnikiem, następnie oprawił w ramę, za szkłem, to aby zostać pokazanym w internecie, obraz musiałby otrzymać formę cyfrową.

Spróbuję więc. Zrobiłem pierwsze przymiarki i spodobała mi się ta forma prezentacji udającej prawdziwą ramkę, ale widzę jej wady. Każdy, kto chciałby zobaczyć szczegóły zdjęcia, ma ograniczone możliwości jego powiększania. Kompresję powoduje już sam import pliku do programu, w którym umieszczam obraz w ramce, a potem program Instagram robi to po raz kolejny. Do oglądania zdjęć na smartfonie, zapewne to wystarcza, ale chcąc zobaczyć szczegóły zdjęcia na dużym monitorze komputera, potrzebujemy pliku o wyższej rozdzielczości, np. 2600x2600 pikseli.

Zapraszam na mój profil Instagram.

Poniżej dwa przykłady - w kolejności zdjęcie bez obramowań, z obramowaniem dla Instagram, jakie ostatnio dodaję i z obramowaniem imitującym ramkę i passepartout: 






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bożonarodzeniowe prezenty, dla fotografa

Oczywiście, dla takiego fotografa, jak ja, czyli miłośnika starych aparatów i fotografii na filmie i błonach fotograficznych. Od mojej córki i jej męża, dostałem składany aparat mieszkowy o formacie negatywu 4,5x6 (6x4,5) cm , na błonę typu 120 . Przy bliższym przyjrzeniu się, okazało się, że jest to przedwojenna Balda Baldax z migawką Pronto (Original Gauthier - Alfred Gauthier Calmbach ) i trójelementowym(?) obiektywem Ernst Ludwig - Lausa/Dresden Vidanar 4,5/75 . Aparatu w tej konfiguracji, nie znalazłem nawet w encyklopedii . Są podobne, raczej późniejsze np. z 1933 . Jest to prawdopodobnie najstarszy model aparatu Balda Baldax Modell 00 , jeszcze z końca lat 20. XX wieku. Aparat jest raczej w kiepskim stanie. Był przechowywany w złych warunkach i widać na nim sporo rdzy, a pod okładzinami liczne tzw. Zeiss bumps - oznaki wewnętrznej korozji. Dorobiona jest dźwigienka spustu migawki. Urwany przycisk otwierania mieszka. Zdekompletowany, składany wizjer - brakuje tylnej soczewk...

Osiem milimetrów wspomnień

Po dłuższej przerwie, kiedy w sezonie letnim koncentrowałem się na żeglowaniu moimi łodziami, powoli wracam do fotografii starymi aparatami. Ale, zanim wywołam wszystkie negatywy z wakacji, skorzystam z okazji, żeby przedstawić nowy dział (nową playlistę) zainicjowany na moim kanale YouTube. Znakomity kolega zeskanował filmy, które w latach 60. XX wieku, nakręcił mój ojciec , na taśmie filmowej 8 mm.  Filmiki te, chyba poza jednym lub dwoma, nie były zwykłymi pamiątkami z rodzinnych wydarzeń. Dzisiaj o wiele bardziej, niż kiedyś, doceniam ich walor artystyczny, nie mówiąc o wzruszeniu, jakie odczułem po ponad czterdziestu latach, od czasu, kiedy je ostatni raz oglądałem. Filmiki mają przemyślaną strukturę (narrację/fabułę) prowadzenie kamery i aktorów. No i, oczywiście, są znakomitymi dokumentami epoki lat 1961 - 1967.  Pierwszy film, który prezentuję w tej serii, to króciutka etiuda pt. "Kocie zabawy ", ale będę, w nowej playliście, sukcesywnie pokazywał kolejne filmy z lud...

Non omnis moriar, czyli trochę "chłopskiej filozofii"

"Nie wszystek umrę" , czyli wyrażona nadzieja każdego artysty, nawet skromnego fotografa amatora, że coś z jego twórczości pozostanie po jego śmierci. Po raz kolejny, moja sytuacja zdrowotna spowodowała, że otarłem się o "drugą stronę lustra" i wróciłem z dalekiej podróży, z której powrotu ponoć nie ma. Ale artykuł o "filozofii" i fotografii, pisałem już wcześniej, zainspirowany materiałami zamieszczanymi w necie, co może świadczyć, że wielu fotografów i artystów różnych dziedzin, zastanawia się nad tym samym. Po prostu, przeżycia z minionych tygodni, skłoniły mnie do powrotu do tego tematu, jednak w nieco lżejszej, mniej napuszonej formie. Susan Sonntag w swojej, pięknej książce "O fotografii" pisała, że fenomenem i esencją istnienia fotografii w kulturze, jest jej materialna, fizyczna postać w formie papierowej odbitki, powstałej na podstawie negatywu - w ciemni, pod powiększalnikiem. Podobnie twierdzi, mój ulubiony youtouber i wybitny fotogr...