Przejdź do głównej zawartości

Wakacyjne remanenty - Łódź, Warszawa i skansen w Sierpcu

Z wielkim opóźnieniem chciałbym pokazać zdjęcia, które zrobiłem jeszcze w lipcu i sierpniu 2025 roku, a sprawy związane ze zdrowiem, uniemożliwiły mi to wcześniej. Tego lata, w lipcu i sierpniu, dwukrotnie odwiedziliśmy Łódź. Za pierwszym razem naszym celem był mecz polskiej reprezentacji siatkówki kobiet. Przy okazji znaleźliśmy chwilę, by zwiedzić najbardziej znaną i najpopularniejszą część miasta i zrobić kilka zdjęć. Ponownie, pojawiliśmy się w Łodzi w sierpniu, bo Kasia obiecała dwojgu swoich wnucząt, pokazać bardzo fajny, łódzki ogród zoologiczny z oceanarium, pokazem kąpieli słoni i wieloma innymi atrakcjami. Po tych, niewątpliwych atrakcjach, mieliśmy jeszcze dużą część letniego dnia, na pokazanie wnuczętom najbardziej znanej części miasta. Obie wycieczki zaowocowały wieloma zdjęciami, które zrobiłem swoimi obydwiema Leicami - Leicą Standard z 1932 z radzieckim, szerokokątnym obiektywem Jupiter-12 2,8/35 i Leicą IIIa z 1939 roku z obiektywem Leitz Elmar 3,5/50 i filtrem żółtym no 2 - załadowane filmem Fomapan 100. (ostatnie kadry pochodzą z Warszawy oraz okolic naszego domu)

Nasuwa mi się jedna, ale chyba ważna myśl: Łódź jest bardzo fotogenicznym miastem, w którym wszystko się szybko zmienia i bardzo wiele dzieje. Można w nim znaleźć, zarówno, malownicze, może dlatego, że zaniedbane pozostałości dawnej świetności przemysłowej, pięknie odrestaurowane fragmenty centrum, a także zupełnie nowe i nowoczesne miejsca. Mnie brakuje znajomości miejsc, do których docierają jedynie jego mieszkańcy, chociaż na pewno, nie poznałem jeszcze cząstki tego, co dostępne jest przeciętnemu turyście.

W sierpniu, z wnuczętami Kasi, byliśmy również na wycieczce w skansenie w Sierpcu. To była kolejna okazja na zrobienie zdjęć z klimatem, ale tym razem wziąłem ze sobą inny aparat. To był świeżo naprawiony, po awarii licznika i przesuwu błony, mój ulubiony Rolleiflex Automat z 1938 roku z obiektywem Tessar 3,5/75 i filtrem żółtym no 2, do którego załadowałem błonę Fomapan 100.

Dzisiaj, zdjęcia zaprezentuję jedynie w formie slideshows, na moim kanale YouTube, a sukcesywnie będą pojawiać się na moim profilu Instagram, gdzie Was nieustająco zapraszam. 

 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Leica IIIa z 1939 roku - pierwsze wrażenia

Niedawno, w moje brudne łapy, trafiła kolejna "legenda" - aparat Leica IIIa z 1939 roku, wersja chrom, dostarczona z ciekawym, wysuwanym (składanym) obiektywem Leitz Wetzlar Summar 2/50 z 1935 roku o sześciolistkowej przysłonie, domykającej się do wartości f=12,5 . Aparat jest nieco zniszczony przez dotychczasowe użytkowanie, ale od razu wydawał się być sprawny. Migawka pracuje cicho i gładko, na wszystkich czasach, od 1 s do 1/1000 s . Moje obawy skupił obiektyw. Wydawał się nieco zamglony, ale nie przyjrzałem mu się dokładnie, tylko od razu do aparatu załadowałem film. Byłem bardzo niecierpliwy, chcąc zobaczyć pierwsze zdjęcia.  Aparat okazał się bardzo przyjemny w użyciu, co było dla mnie oczywistością. Sprawna Leica "musi" być przyjemna w użyciu. Może plamka dalmierza powinna być bardziej wyraźna, ale to sprzęt, który ma 86 lat. Sam chciałbym, w jego wieku, cieszyć się podobną sprawnością. Polubimy się. Na pewno! ...

Zlot Pod Kleszczami Kraba 2025 i stare aparaty

Zlot Pod Kleszczami Kraba , dawny Zlot Łodzi Polinezyjskich Proa , jest niezłą okazją dla fotografa, więc jak co roku, wziąłem ze sobą moje "zabytki", zapas materiałów negatywowych i trochę akcesoriów. Do małego plecaka zmieściły się trzy aparaty. To był Rolleiflex Automat z 1938 roku, który właśnie wrócił z naprawy i CLA oraz moje dwie Leiki - Leica Standard z 1932 z radzieckim Jupiterem-12 2.8/35 i Leica IIIa z 1939 roku z Elmarem 3.5/50 z 1935 roku. Dla Rolleiflexa miałem kilka rolek Fomapana 400 , które miałem zamiar naświetlić na ISO100 , bo wielokrotnie słyszałem, że taka procedura daje znakomite rezultaty w tym o wiele mniejsze ziarno. Dla aparatów małoobrazkowych miałem kasety z filmem Fomapan 100 , które zamierzałem naświetlić i wywołać zgodnie z ich czułością nominalną. Dla Elmara z Leicą IIIa i Tessara 3,5/75 w Rolleiflexie , miałem po kilka różnych filtrów, ale w sumie użyłem wyłącznie filtrów żółtych numer 2 .  Ju...

Flexaret VI automat - My TLR story #17

Przez długie lata chorowałem na brak TLR , a uważałem je za najlepsze aparaty średnioformatowe, dla amatora, który potrzebuje obrazka 6x6 do tzw. ogólnych zastosowań w tym portretu, krajobrazu, zdjęć ulicznych itd ... A dzisiaj mam ich kilka... Pewnie teraz choruję już na zbieractwo? Jednym z tych długo niezrealizowanych marzeń, był czechosłowacki TLR produkcji zakładów Meopta , czyli Flexaret . Najbardziej podobały mi się modele najnowsze, czyli różniące się od konkurencji kolorem okładzin i designem - automaty VI i VII . Trafił mi się właśnie model VI w niezłym stanie w szarej okleinie. Wstępny opis i link do źródła był już tam . Technicznie wszystko działa, więc od razu założyłem błonę dla testu. Aparat różni się od innych TLR-ów , również pewnymi szczegółami obsługi - ma dźwignię do ustawienia ostrości, wyposażoną w skalę głębi ostrości, a skala odległości jest określona zarówno w metrach, jak i stopach. W innym miejscu, niż zwykle, jest również spust migawki. W odmienny, n...