Przejdź do głównej zawartości

Posty

Arkadia (Obiektyw Leitz Elmar 3,5/50 #2 & My TLR Story #21)

Korzystając z pięknej, wiosennej aury, postanowiliśmy odwiedzić ponownie jedną z turystycznych atrakcji Ziemi Łowickiej, a mianowicie Park Romantyczny Arkadia . Specjalnie pojechaliśmy tam poza weekendem, aby uniknąć dużej liczby zwiedzajacych, a także dzięki możliwości odwiedzenia parku z naszym psem. Tak więc, w słoneczny wtorek, 25 marca 2025 roku, odwiedziliśmy historyczny park Heleny Radziwiłłowej, który powstał w ostatnich dekadach XVIII wieku, jako "angielski", krajobrazowy ogród sentymentalny, później zmieniony, zgodnie z nowymi modami w ogród o charakterze romantycznym. Dzisiaj wyróżnia się zachowanym oryginalnym układem wodnym i architekturą ogrodowych pawilonów - np. klasycystycznej świątyni Diany i innych budowli "programowych" w stylach historyzujących i tych stworzonych w formie sztucznych ruin, a także symbolicznego grobu J.-J. Rousseau, na wyspie topolowej, które pierwotnie miały skłaniać do zadumy nad tajemnicą życia i śmierci. Niestety, ale zachow...
Najnowsze posty

Obiektyw Leitz Elmar 3,5/50

Nigdy nie należałem do kategorii ludzi, którzy musieli mieć najlepsze, najostrzejsze obiektywy i tylko nimi robić zdjęcia. Przeciwnie, wolałem, by zdjęcia były dobre, niż tylko ostre, a jednak czułem pewien brak. Moja Leica Standard model E , nie miała oryginalnego Elmara , a niektórzy potrafili o radzieckim obiektywie Industar-22 , który głównie był z nią używany i który naprawdę lubię, powiedzieć że to tylko zatyczka do body aparatu... Po chyba z górą 70. latach, moje body Leica Standard model E z 1932 roku ma znowu, do kompletu obiektyw Leitz Elmar 3,5/50 !!! Obiektyw bez powłok antyodblaskowych w bardzo ładnym stanie, szkła czyste, według numeru seryjnego pochodzi z 1935 roku i jest w wersji chromowanej. Oryginalnie, Leica Standard z 1932 roku była czarna, a obiektywy do niej były niklowane. Ale to body zostało po II Wojnie pochromowane na błysk, więc obiektyw w wersji chrom pasuje tu całkiem nieźle. Do kompletu są dwa oryginalne filtry: wkręcany żółty nr 2  (na zdjęciu...

Voigtlander Brillant V6 po raz kolejny, czyli My TLR story #20, albo Box Camera Revolution #2

Musiałem koniecznie, ponownie spróbować zabawy z Voigtlanderem Brillantem V6 , bo ustawiłem mu obiektyw na miejsce i bardzo byłem ciekaw efektów testu z błoną fotograficzną po tej naprawie.  Ten prosty pseudo TLR , a zasadniczo zwykły box z lustrzanym celownikiem , zauroczył mnie całkowicie! Oczywiście, jestem pewien, że w większości pomogła słoneczna aura. Takie obiektywy, niepowlekane tryplety, na pewno wolą dobre, kontrastowe światło słoneczne, od mglistych szarości zimowego dnia, ale i ten nieźle poradził sobie ze Słońcem w kontrze. W sumie, jestem bardzo zadowolony z uzyskanych zdjęć i z pełnym przekonaniem polecam ten aparat wszystkim, którzy dopiero chcą rozpocząć swoją zabawę z fotografią na filmie w średnim formacie i potrzebują prostego aparatu z minimalną liczbą opcji ustawień parametrów. Voigtlander Brillant V6 jest lekki, a jego lustrzany celownik, udający tylko celownik TLR , jest wystarczająco wygodny w ustawianiu kadru. Uproszczone ustawianie ostrości strefowej ( ...

Radziecki Voigtlander, czyli My TLR story #19

Tytułowy, radziecki Voigtlander , to oczywiście Lubitel-2 . Zarówno wersja bakelitowego Voigtlander Brillant V6 pseudo TLR , jak i późniejsza wersja Brillant V6 Focussing , doczekały się radzieckich kopii. Pierwszą z nich był GOMZ Komsomolec , drugą zaś LOMO Lubitel , o czym pisałem już wcześniej .  Kiedy pojawił się u mnie oryginalny, bakelitowy Voigtlander Brillant V6 w wersji z 1937/1951 roku, kolega znany, między innymi, z kapitalnego bloga o fotografii , zaproponował, że podaruje mi swojego Lubitela . Oczywiście, chętnie przyjmę wszystko, co wiąże się z tradycyjną fotografią, a w szczególności sprawne aparaty i tą drogą przekazuję mu wyrazy głębokiej wdzięczności, albowiem aparat nie tylko jest sprawny, ale również uzyskałem z niego bardzo przyjemne, technicznie i nie tylko, zdjęcia.  Aparat Lubitel-2 , jako się rzekło, jest klonem niemieckiego Voigtlandera Brillant V6 Focussing i widać to, już na pierwszy rzut oka. W odróżnieniu do poprzedniej wersji Brillant V6 , ma...

Start-66, czyli My TLR story #18

Ależ to jest fajny aparat! A przecież, to tylko nowsza wersja. Do tego, na podstawie cech obu moich Startów , można wnioskować, że pochodzą z tego samego roku produkcji. Mój Start-B jest prawdopodobnie ostatnią wersją produkcyjną tego modelu z 1967 roku, a mój Start-66 , na podstawie szczególnych cech (logo i napisy WZFO , zarówno na pokrywie wizjera, jak i na obu obiektywach) należy datować również na rok 1967 . To są jednak różne aparaty i nie chodzi wyłącznie o odmienny design, ale mam wrażenie, że nowszy model jest wykonany bardziej solidnie i z lepszych materiałów.  Oba moje egzemplarze Startów mają ładnie zachowane skórzane futerały, oryginalne dekielki na obiektywy i oba są w bardzo ładnym stanie wizualnym. Pod względem funkcjonalnym i optycznym, praktycznie się nie różnią. Ale Start-66 robi wrażenie bardziej solidne i takim okazuje się w użyciu. Nowy design zrywa ze stylistycznym nawiązaniem do Rolleicorda i zapowiada nowoczesną epokę lat 70. co również odróżnia go od...