Wychodząc w plener z Baldą Baldax , na próby ze światłoczułą błoną Fomapan400 , zapragnąłem powtórzyć sesję z nieco młodszym, ale równie prostym aparatem, jakim jest mój Voigtlander Brillant V6 . Spodziewałem się uzyskać nieco podobny "vintage look", do tego uzyskanego z Baldy , z tym że w kwadratowym formacie. Zamierzałem utworzyć osobny wpis o mojej "filozofii" i rozumieniu mojego własnego fotografowania. Było o względnej trwałości zdjęć utrwalonych w formie papierowej i o równie względnej nietrwałości obrazów fotograficznych istniejących jedynie wtedy, kiedy są generowane na ekranach komputerów i smartfonów. Było o wzruszeniach niedoskonałościami amatorskich i zawodowych zdjęć sprzed wielu lat, które nierzadko wciąż zalegają nasze szuflady. Było też o perfekcji i o tym, że ta zabija spontaniczność . Dokonując wyboru zdjęć, do jakiejkolwiek prezentacji, nieważne, czy chodzi o wystawę w galerii, czy tylko o pokazanie znajomym, na Facebooku , czy Instagramie , sel...
Obiecałem sobie, że najprędzej, jak to tylko potrafię, zrobię próbę prezentu , który dostałem, na Boże Narodzenie, od Córki i Zięcia. Zaczęła się właśnie malownicza i śnieżna, zimowa aura, co tylko jeszcze bardziej skłaniało do wyjścia w plener. Do mojej nowej-starej Balda Baldax , załadowałem błonę Fomapan 400 i podczas spacerów z psem po najbliższej okolicy naszego domu zrobiłem wszystkie 16 klatek. Byłem bardzo ciekaw rezultatów, ponieważ samo robienie zdjęć podczas spacerów z psem, było dla mnie pewnym wyzwaniem. Po pierwsze, aparat ma uszkodzony mechanizm otwierania klapy miecha, więc musiał być cały czas otwarty, nawet wtedy, kiedy chowałem go do kieszeni. Musiałem wtedy bardzo uważać, aby przypadkowo, niechcący, nie wyzwolić migawki, albowiem aparat nie ma blokady podwójnej ekspozycji. Wyzwaniem było ustawianie odległości, "na oko", a bardziej, "na wyczucie", albowiem oznaczenia na obiektywie są bardzo małe i częściowo zatarte, więc słabo czytelne, zwłaszc...