Przejdź do głównej zawartości

Gosia fotografuje na filmie!

Gosia jest moją wnuczką. Latem 2022 miała osiem lat i zapytałem ją, czy chciałaby spróbować robić zdjęcia starym aparatem, na filmie, tylko na próbę, żeby mogła sama zdecydować, czy to jest fajne i czy jej się to podoba. Wybrałem dla niej, jeden z najłatwiejszych w obsłudze aparatów z mojej półki - była to Smena Symbol i razem załadowaliśmy do niej film, a ja ustawiłem na aparacie jego czułość.

Pierwsze zdjęcia, Gosia zaczęła robić, podczas naszego wspólnego wyjazdu do Ryni, nad Jezioro Zegrzyńskie. Kontrastowe, letnie światło nad jeziorem, cień leśnej działki, no i w końcu, malownicze chaty i inne obiekty w skansenie w Kuligowie nad Bugiem. 

  1. Wybór tematu zdjęcia.
  2. Dobieranie parametrów, na podstawie warunków, jakie obserwujemy i ustawianie ich na aparacie, posługując się umieszczonymi tam ikonkami.
  3. Skupianie się na temacie zdjęcia.
  4. Ustawianie ostrości, również posługując się umieszczonymi na aparacie ikonkami.
  5. Kadrowanie i wyzwolenie migawki spustem.

Tyle punktów, fotograficznej procedury, ośmioletnia dziewczynka powinna, bez problemów, "ogarnąć". Mnie ciekawiło bardziej, czy sam proces, w którym się coś robi, ale skutek nie następuje natychmiast i nie można zobaczyć, co i jak się zrobiło, jak to wygląda np. podczas robienia zdjęć smartfonem, będzie dla Gosi atrakcyjny i interesujący. Czy będą to zdjęcia dobre, czy złe, prawidłowo skadrowane i naświetlone, czy wręcz przeciwnie, nie miało priorytetowego znaczenia. Ważne było, czy to Gosię będzie bawiło!

Podczas naszego kilkudniowego, wspólnego pobytu nad ZZ (czytaj: "zizi" - tak, w skrócie nazywam Jezioro Zegrzyńskie, zwane potocznie, lecz nieprawidłowo Zalewem Zegrzyńskim) Gosia zrobiła około 20 zdjęć, samodzielnie wybierając tematy, ustawiając parametry, ostrość, kadry... Małoobrazkowy film 35 mm (typu 135) zawiera miejsce na 36 zdjęć, więc zostało jeszcze trochę i na dokończenie filmu, Gosia dostała aparat, by mogła dalej, całkowicie samodzielnie robić zdjęcia, już bez mojego wsparcia.

Po wakacjach, film był już w całości naświetlony. Moja ciemnia, jeszcze nie całkiem była gotowa, więc film wywołałem w profesjonalnym labie, a także zamówiłem papierowe odbitki i skany z negatywu. Nie spodziewałem się cudów i tych cudów nie było. Chyba dwa ze zdjęć zrobił Grześ, młodszy o dwa lata brat Gosi. Jedno zrobiłem ja. Podobno dwa zrobiła Mama Gosi, jednak większość zrobiła Gosia, przy moim wsparciu, lub wręcz, zupełnie samodzielnie! No i, co najważniejsze, po tej wydłużonej w czasie zabawie, wraz z długim oczekiwaniem na rezultat, Gosia powiedziała, że to było fajne i że chciałaby jeszcze kiedyś spróbować znowu! Obiecałem wtedy Gosi, że kolejne zdjęcia, zrobi aparatem, który sama sobie wybierze, a następnie wywołamy je razem w mojej ciemni!

Mijały miesiące, aż nastały zimowe ferie w lutym 2023 i na kilka dni, Gosia i jej młodszy brat Grześ, przyjechali do Dziadków. Większość atrakcji zapewniała im Babcia, czyli moja była żona, z którą mieszkamy w podzielonym domu w Dziekanowie Polskim. Ale po kilka godzin mieliśmy również dla siebie. Gosia, bez moich sugestii, wybrała sobie aparat. To jest Kine Exakta II z 1949 roku - jestem pewien, że spodobał jej się niesamowity wygląd tego aparatu, tak samo, jak podoba się mnie. W związku z tym, że miałem do dyspozycji tylko film AgfaPhoto APX100, a pogoda zapowiadała się pochmurna, zaproponowałem Gosi wymianę obiektywu Tessar 3.5/50, na jaśniejszy obiektyw Biotar 2/58, tłumacząc, że podczas ciemniejszej pogody, może również uda się jej zrobić dobre zdjęcia - oczywiście, zgodziła się i spodobało jej się takie duże szkło i wajcha do preselekcji przysłony, która po naciśnięciu spustu migawki, fajnie robi "klik". Pogoda była naprawdę paskudna - pochmurna i ciemna, a w drodze nad Jezioro Dziekanowskie i w ogóle w całej naszej okolicy, kałuże i błoto - atrakcja głównie dla Grzesia, ale nie dla Babci, która musiała później prać! Z Gosią, Grzesiem i pieskiem Misiem, poszliśmy, dwa razy, na fotograficzny plener. Drugi dzień z nieco lepszą pogodą. Ile razy słyszałem od fotografów, że im gorsza pogoda, tym lepsza? Owszem, ale może, nie tym razem? Niespiesznie, Gosia samodzielnie wybierała swoje kadry, ale ja mierzyłem światło i ustawiałem parametry ekspozycji - bo jednak, ikonki są o wiele prostsze! Zrobiła w ten sposób około 12 zdjęć i ich pobyt się skończył. Umówiliśmy się tak, że aparat z filmem w środku, w związku z dość skomplikowaną jego obsługą, pozostaje u mnie i będzie czekał na chwilę, kiedy znowu będziemy mogli razem fotografować. Tak więc - czekamy, do następnego razu!

Ciąg dalszy, na pewno nastąpi!

.

Zapraszam, do odwiedzania mojego profilu na Lomography oraz innych moich miejsc w sieci!

.

Poniżej: Gosia z Kine Exaktą II, Biotarem 2/58 i Misiem, który właśnie "strzelił focha" na smyczy, oraz kilka zdjęć z jej pierwszej rolki zdjęć, wykonanych przez nią latem 2022, aparatem Smena-Symbol:











Komentarze

  1. Gosia będzie miała super pamiątkę z tych pierwszych własnych zdjęć.To pisałem ja, Skalski Michał, trener A.G.F.A.-y, pozaligowej klasy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Mam nadzieję, że Gosia się nie zniechęci i rzeczywiście taka pamiątka będzie dla niej miła.
      Pozdrawiam
      Robert

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Bożonarodzeniowe prezenty, dla fotografa

Oczywiście, dla takiego fotografa, jak ja, czyli miłośnika starych aparatów i fotografii na filmie i błonach fotograficznych. Od mojej córki i jej męża, dostałem składany aparat mieszkowy o formacie negatywu 4,5x6 (6x4,5) cm , na błonę typu 120 . Przy bliższym przyjrzeniu się, okazało się, że jest to przedwojenna Balda Baldax z migawką Pronto (Original Gauthier - Alfred Gauthier Calmbach ) i trójelementowym(?) obiektywem Ernst Ludwig - Lausa/Dresden Vidanar 4,5/75 . Aparatu w tej konfiguracji, nie znalazłem nawet w encyklopedii . Są podobne, raczej późniejsze np. z 1933 . Jest to prawdopodobnie najstarszy model aparatu Balda Baldax Modell 00 , jeszcze z końca lat 20. XX wieku. Aparat jest raczej w kiepskim stanie. Był przechowywany w złych warunkach i widać na nim sporo rdzy, a pod okładzinami liczne tzw. Zeiss bumps - oznaki wewnętrznej korozji. Dorobiona jest dźwigienka spustu migawki. Urwany przycisk otwierania mieszka. Zdekompletowany, składany wizjer - brakuje tylnej soczewk...

Osiem milimetrów wspomnień

Po dłuższej przerwie, kiedy w sezonie letnim koncentrowałem się na żeglowaniu moimi łodziami, powoli wracam do fotografii starymi aparatami. Ale, zanim wywołam wszystkie negatywy z wakacji, skorzystam z okazji, żeby przedstawić nowy dział (nową playlistę) zainicjowany na moim kanale YouTube. Znakomity kolega zeskanował filmy, które w latach 60. XX wieku, nakręcił mój ojciec , na taśmie filmowej 8 mm.  Filmiki te, chyba poza jednym lub dwoma, nie były zwykłymi pamiątkami z rodzinnych wydarzeń. Dzisiaj o wiele bardziej, niż kiedyś, doceniam ich walor artystyczny, nie mówiąc o wzruszeniu, jakie odczułem po ponad czterdziestu latach, od czasu, kiedy je ostatni raz oglądałem. Filmiki mają przemyślaną strukturę (narrację/fabułę) prowadzenie kamery i aktorów. No i, oczywiście, są znakomitymi dokumentami epoki lat 1961 - 1967.  Pierwszy film, który prezentuję w tej serii, to króciutka etiuda pt. "Kocie zabawy ", ale będę, w nowej playliście, sukcesywnie pokazywał kolejne filmy z lud...

Non omnis moriar, czyli trochę "chłopskiej filozofii"

"Nie wszystek umrę" , czyli wyrażona nadzieja każdego artysty, nawet skromnego fotografa amatora, że coś z jego twórczości pozostanie po jego śmierci. Po raz kolejny, moja sytuacja zdrowotna spowodowała, że otarłem się o "drugą stronę lustra" i wróciłem z dalekiej podróży, z której powrotu ponoć nie ma. Ale artykuł o "filozofii" i fotografii, pisałem już wcześniej, zainspirowany materiałami zamieszczanymi w necie, co może świadczyć, że wielu fotografów i artystów różnych dziedzin, zastanawia się nad tym samym. Po prostu, przeżycia z minionych tygodni, skłoniły mnie do powrotu do tego tematu, jednak w nieco lżejszej, mniej napuszonej formie. Susan Sonntag w swojej, pięknej książce "O fotografii" pisała, że fenomenem i esencją istnienia fotografii w kulturze, jest jej materialna, fizyczna postać w formie papierowej odbitki, powstałej na podstawie negatywu - w ciemni, pod powiększalnikiem. Podobnie twierdzi, mój ulubiony youtouber i wybitny fotogr...